niedziela, 23 października 2016

Rozdział 22 "Sweety."

* czerwony rozdział <ostrzegam +18>

- Dlaczego nie mogę pójść do Niall'a ? - zapytałam, posyłając chłopakom niezrozumiałe spojrzenie. Popatrzyli na siebie porozumiewawczo dezorientując mnie tym jeszcze bardziej.

- Musi miec spokój. Daj mu odpocząć. - odparł Zayn w ogóle nie patrząc na mnie tylko w kubek juz zimenj kawy. Westchnęłam siadając obok mulata, który był spięty.

Potrząsnełam głową, marszcząc czoło i przełknęłam ślinę.

- Ale odpoczywa już 3 dzień. - wychrypiałam cicho. - I hej! Przecież wy go dziennie odwiedzacie ... więc chyba jest wypoczęty.

Zacisnęłam usta mierząc spojrzeniem przyjaciół. Zaczynam wątpić w ich szczerość wobec mnie. Skoro według nich Niall jest zmęczony to dlaczego codziennie u niego przesiadują ? Cóż, przecież to się nie łączy i nie ma sensu, nawet najmniejszego. Mam wrażenie, że coś przede mną ukrywają i wcale nie jest to coś dobrego. Ufam im i cholera niech lepiej tego nie zaprzepaszczą.

- To co innego, Lily - Liam spojrzał na mnie posyłając lekki uśmiech. Odniosłam wrażenie, że nie ma się mu sprzeciwiać i drążyć tematu. Nawet uśmiech nie zakrył jego stanowczości.

- Ale przecież ... -wyszeptałam nieugięcie.

- Odpuść dziewczyno. -warknął Harry, wykrzywiając usta. - Czasem lepiej wszytskiego nie wiedzieć.

Uniosłam wzrok na sufit ze zrezygnowaniem i kolejny raz potrząsnełam głową. Oczywiście lepiej kazać mi odpuscić i nie drążyć tematu niż powiedzieć prawdę, która i tak wyjdzie na jaw prędzej czy później. Wydaje mi się, że nie wymagam zbyt dużo. Po prostu chcę spędzić czas z przyjacielem, który mnie nie pamięta. Zamknęłam oczy biorąc głęboki wdech.

- Jak bardzo macie pusto w tych waszych głowach ? - rzuciłam oschle. - Sądzicie, że nie pójdę do niego ? Ukrywacie coś! I wiecie co ?! Mylicie się, jeżeli sądzicie, że wam to wychodzi !

Każdy z nich uciekał ode mnie wzrokiem. Nikt nie odważył się na zaszczycenie mnie swoim spojrzeniem. Westchnęłam zaciskając dłonie w piąstki. Teraz już mam pewność, że coś jest nie tak.

Od dwóch dni nie pojawiłam się u blondyna. Po tym jak oznajmił, że mnie nie pamięta przeszłam chwilowe załamanie. Nie chciałam z nikim rozmawiać jedynie co to przesiadywałam w pokoju Irlandczyka, nie dopuszczając do siebie nikogo. Następnego dnia chciałam pójść do przyjaciela, ale Harry i Liam powiedzieli mi, że Horan cały dzień przechodzi różnorodne badania, więc zrezygnowałam. A dzisiaj ? Dowiaduję się, że mam mu dać spokój bo jest zmęczony. Byłoby wszystko dobrze gdyby oni nie przesiadywali u niego godzin, zostawiając mnie samą, a teraz sugerując mi, że on musi odpoczywać.

- Uspokój się, Lils. - wymamrotał Louis wstajac od stołu. - Nic nie ukrywamy i wszystko jest dobrze.

Stęknęłam z niesmakiem.

- Nie pierdol, Tomlinson! - unisłam się gwałtownie. - Kogo próbujesz oszukać ? Mnie czy siebie ? Wszystko będzie dobrze? Huh ?! Nasz przyjaciel nas do kurwy nie pamięta i nie wiadomo czy kiedykolwiek sobie przypomni! Zabraniacie mi się z nim spotykać, a ja nie mam pojęcia dlaczego ...

- Możesz mówić ciszej ? - Harry spojrzał na mnie z uniesioną brwią ku górze. - Nie mam ochoty słuchać twoich krzyków.

Rada na teraz : To nie słuchaj.

Westchnęłam.

- Pytał się Ciebie ktoś o zdanie ? - nachyliłam się ku chłopakowi będąc na poziomie jego oczu. - Nie? Więc się zamknij, Styles.

Opuściłam pomieszczenie zostawiając napięta atmosferę i pewien niesmak po swojej osobie. Nie dowiem się niczego i zawiodłam się na nich. Sądziłam, że jesteśmy prawdziwymi przyjaciółmi, szczerymi, nie okłamującymi się, a tu proszę takie rozczarownie.

* * *

Moje ciało otulał chłodny londyński wiatr, gdy podążałam za Harry'm do sklepu. Nikt nie okazał się tak dobroduszny by mnie w tym zastąpić, a Styles stwierdził, że sam nie pójdzie bo on sam nie opróżnia lodówki. Zgodziłam się między innym dlatego, że mogłam coś kupić Niall'owi i znieść do szpitala co będzie idelanym pretekstem. Nie oszukujmy się, jedzenie szpitalne nie jest dobre, a porcje są małe niczym przękąski dla blondyna. Jednak droga do sklepu była niekomfortowa. Czułam się jakbym musiała to robić za karę, a atmosfera była między nami dziwna i to w złym tego słowa znaczeniu. Nie pogodziłam sie z nimi po moim wcześniejszym wybuchu. Musiałam kilka razy swój chód zamienić w trucht bo Harold w ogóle nie zwracał uwagi na fakt, że nie nadążam za nim.

Będąc już obok supermarketu odetchnęłam z ulgą, co nie uszło uwadze bruneta. 

- Pchasz wózek. - oznajmił, nie pytając mnie o zdanie. 

Przewróciłam oczami i wystawiłam środkowy palec, gdy Harry nie mógł tego zobaczyć. Gdy usłyszałam, że mam się pośpieszyć bo on nie będzie wiecznie czekał to po prostu z całej siły odepchnęłam od siebie wózek przez co uderzy on w tył bruneta. 

- Co do kurwy wyprawiasz ?- zmierzył mnie swoim jakże krytycznym wzrokiem, a ja posłałam mu najbardziej fałszywy uśmiech. - Przestań się tak uśmiechać, to mnie przeraża. 

Mnie przeraża twój ryj i się jakoś nie skarżę.

- Więc tak Ci mówi Megan ? - zapytałam dorównując mu kroku, a chłopak spojrzał na mnie pytająco. - No wiesz 'pchasz mnie dziś Harry' ?

Nie mam pojęcia dlaczego o to pytam. Nie krytykujcie mnie za to. Wydaje mi się, że po prostu chce go zdenerwować. Wychodzi na to, że jestem naprawdę wredną i złą osobą.

- Megan mówi mi wiele rzeczy. Ona naprawdę lubi mojego kutasa w sobie. - nachylił się szepcząc do mojego ucha i zahaczył zębami niby przypadkowo o jego płatek. - Megs ciągle chce więcej. 

Moment gdy jego malinowe wargi dotknęły płatka mojego ucha był czymś dziwnym. Moje ciało się spieło ale jakoś pozytywnie. Jestem pewna, że jakbym podniosła swetr to byłabym pokryta gęsią skórką. On wciąż tak na mnie działa. 

- Cóż widocznie słabo ją zaspokajasz. - chrząknęłam wymuszając uśmiech po czym spoważniałam. - Albo ma zbyt rozepchaną cipe. 

Widząc już poważnie wkurwiony wzrok Harry'ego zamknęłam się skupiając na zakupach. Nie wiem co go bardziej zdenerwowało. Fakt, że podważyłam jego zdolności seksualne czy zbyt idealnie opisałam jego dziewczynę. Gdy wychodziliśmy ze sklepu nie zaszczycił mnie nawet głupim zerknieciem, nie wspominając już o spokojnym tempie nóg. 

Bo po co. 

- Nurkuj gnoju! - niewyraźny bełkot Louis'a roznosił się po całym domu gdy przekroczyliśmy z Harry'm jego próg. 

Nie musieliśmy nic mówić, wystarczyło jedno krótkie spojrzenie i oboje wiedzieliśmy, że nasz przyjaciel jest porządnie wstawiony. Zostawiliśmy zakupy tuż przy drzwiach, udając się na poszukiwania Lou. Pijacki chichot wydobywał się z tarasu. 

- Co ty...- mrużę oczy by przyjrzeć się szatanowi. - Kurwa! Louis co ty zrobiłeś?!

Zerwałam się w kierunku chłopaka, który stał nad brzegiem basenu uważenie wpatrując się w dno zbiornika. Tak o to bardzo inteligentny członek najpopularniejszego zespołu na świecie Louis Tomlinson właśnie utopił swój telefon. Moje oczekiwania co do wydoroślenia tego chłopaka maleją z każdą podobną sytuacją. Pełen litości wzrok spoczął na pijanym szatynie. 

- Popisałeś się stary. - Styles poklepał szatyna po plechach na co ten wyszczerzył swoje białe zęby. - Chodź zaprowadzę cię do pokoju. 

Gdy zniknęli z zasięgu mojego wzroku to szybko ściągnęłam trampki, spodnie i swetr. Ktoś musi wyciągnąć ofiarę Tomlinsona, a w ubraniu będzie mi się źle płynąć. Będąc w samej bieliźnie weszłam do basenu po czym zanukrowałam po sprzęt telefoniczny. Wyszłam zbierając swoje ubrania i szybko wbiegłam do domu. Położyłam komórkę na stoliku, a sama podążyłam w kierunku łazienki. Nie mam zamiaru pokazac się w takim stanie komukolwiek. 

- Ouch! - zażenowany głos Harry'ego sprawia, ze odwracam się do niego przodem zagryzając dolną wargę. - Przepraszam...

Zbyt ciemny kolor nabrały jego szmaragdowe oczu. To podniecenie ?

Chłopak pomimo swojego wcześniejszego 'przepraszam' nie znika z moich oczu, a moje ręce lądują na klatce piersiowej zasłaniając ją. Odwracam się próbując odejść lecz on popycha mnie lekko na ścianę przez co stoję do niego tyłem. Mój oddech przyśpiesza gdy w dół mojej tali wędrują dłonie lokowatego ostatecznie lądując na moich pośladkach. Masuje je i ściska na zmianę. Z moich ust wydobywa się jęk gdy Styles po raz kolejny tym razem mocniej je ściska i cholera nic na to nie poradzę, że wypucham pupę w jego kierunku. Podoba mi się to i każdy jego kolejny ruch. Czuję jak jego wargi zaczynają muskać moją skórę na szyi przez co odchylam głowę w bok dając mu większe pole do popisu. Długo czekałam na to, na te malinowe wargi. Moje ubrania, które miałam w dłoniach już dawno leżą na ziemi, a ja zaczynam coraz śmielej ocierać się pupą o krocze bruneta. 

- Oh! Ta- Taak..-intesywny głos Brytyjczyka roznosi się po korytarzu. 

Jestem pewna, że na mojej twarzy widoczne są rumieńce. Opieram się czołem o zimną ścianę, gdy jedna z jego dłoni odpina mój biustonosz po czym bezkarnie wędruje do mojej piersi. Zaczyna się nią bawić po chwili drażniąc jej sutek, a jego język kreśli linię od mojego ucha az po obojczyk. Przegryzam wargę by nie wydać z siebie odgłosów, co jest trudne bo cholera ja tak bardzo go nadal pragnę. Zachłsynęłam się powietrzem w momencie, gdy dłoń Harry'ego z mojego pośladka powędrowała do mojej kobiecości. I tak bardzo jak chciałm być cicho tak nie utrzymałam tego. Z moich ust wydobył się głośny i pełen zadowolenia jęk, a pupa pocniej zaczęła nacierać na krocze chłopaka. I będę się smażyć w piekle, ale ja chcę więcej. Kładę swą dłoń na jego i zaczynam nią poruszać tak, że chłopak zaczął pieścić mój wzgórek przez materiał białych fig. Rozchylam usta, przymykając powieki. Jego dotyk mnie rozpala. Pociągnął moje figi w dół by móc włamać się do mojej kobiecości swoimi dwoma palcami. Dostałaś swoją nagrodę księżniczko. Chłopak chwali mnie, że jestem już dla niego mokra, a ja uśmiecham się.Jego dwa palce zwinnie poruszają się we mnie powodując kolejne moje jęki i jego warknięcia tuż obok mojego ucha. Wybacz mi Boże, ale zbyt mało nam obojgu. 

- Odwróć się, sweety. 

Spełniam jego prośbę. Stojąc z nim twarz w twarz nie czuję się onieśmielona. Podniecenie mnie zamroczyło. Wpijam się w jego usta napierając całą sobą na niego, a moje dłonie lądują w jego kasztanowych włosach. Mogę ysłyszeć pełen zadowolenia pomruk chłopaka i dźwięk rozpinanego rozporka. Nareszcie. Harry ściąga swoje spodnie i bokserki odrywając się ode mnie na moment. Jestem spragniona widoku jego klatki piersiowej i tatuaży przez co każe mu unieśc ręce do góry i pomogam ściągnać bordową koszulkę. Zaczynam składać pocałunki począwszy od obojczyków koncząc na umięśnionym brzuchu. Uśmiecham się widząc stojącego na baczność kolegę bruneta. Moja dłoń chwyta go poruszając się w górę i dół. Nie wykonuję tego długo bo zostaję podniesiona, a moje nogi oplatają się wokół Styles'a. Nasze usta po raz kolejny łączą się, gdy chłopak nastawia swojego kutasa do mojego wejścia. Jedna sekunda, jeden ruch i idealne uczucie. Gdy znajduje się we mnie, oboje odchylamy głowy z jękiem do tyłu. To jest ten czas, gdy jestem pewna, że idealnie do siebie pasujemy, że tylko z nim będzie mi dobrze i że kocham seks z nim. Zostaję mocno przyparta do ściany po czym lokowaty zaczyna się we mnie poruszać. Patrzymy prosto w swoje oczy, a na naszych twarzach są prawdziwe uśmiechy. Pociągam za końcówki jego włosów bo wiem, że to lubi. Nasze jęki, sapania i dźwięk ocierających się o siebie ciał wypełnia cały korytarz, 

- Brakowało mi tego. - muska moje wargi, a ja łapię jego dolną wargę między zęby.- Brakowało mi ciebie, panno Malik. 

Posyłam mu uśmiech przymykając oczy, gdy zaczyna ssać mojego sutka, przegryzając go co jakiś czas. I niech los będzie łaskawy dając nam w przyszłości powtórkę tej cennej chwili. 

- Ha-Harry ?! - przerażony i głośny pisk roznosi się po pomieszczeniu. 

Megan. 
_________________________________________________________


Witam po długiej przerwie ☺
Nie ma sensu aby się tłumaczyła dlaczego nie dodawałam rozdziałów bo znów nawaliłam pomimo iż obiecywałam, że tak nie będzie ;/ 
(Jeżeli jednak Cię to interesuje to byłam w szpitalu.) 

Cóż, mam nadzieję, że rozdział się podoba :D Przepraszam, za nieudaną scenę pomiędzy naszą Lily, a Harrym :( Starałam się :O 

Może ma ktoś jakieś podejrzenia bądź pomysłu dlaczego to chłopcy nie chcą by Lily odwiedzała Niall'a ? o.O 

Pozdrawiam Was serdecznie Miśki.♥

Wasza Ann.♥

niedziela, 12 czerwca 2016

Rozdział 21 '' Witaj Niall ''


"Są w życiu chwile, gdy myśli się, że jest tak źle, iż już gorzej być nie może. Wtedy właśnie okazuje się... że jednak może."

Lily's P.O.V

Próg szpitala przekroczyliśmy kilka minut po dwudziestej, a nie byłoby to przerażające gdyby niejeden istotny fakt. Wyjechaliśmy z domu punkt dwudziesta i pokonaliśmy dystans w kilka minut, a powinien on zajmować dużo więcej od piętnastu do dwudziestu minut. Jednak naszemu "wyczynowi" nie ma się co dziwić bo kierujący pojazdem Tomlinson złamał przynajmniej połowę przepisów ruchu drogowego. Chłopak nie zważał na znaki informujące o dozwolonej prędkości w rejonie, ani na światła ani też na inne rzeczy, po prostu pędził jakby tylko to my znajdowaliśmy się na drodze. Mieliśmy cholerne szczęście, że Londyn akurat nie był zatłoczony, a ludzie bezczelnie nie wtargnęli na pasy bo w takim przypadku dowieźlibyśmy ich na masce prosto do szpitala. Louis był jak w amoku, każdy z pasażerów prosił aby zwolnił, a Liam wręcz zaczął krzyczeć w pewnym momencie, że ma zamiar zobaczyć Niall'a, a nie wylądować na izbie przyjęć. Jednak to było mówienie do 'ściany'. On nas nie słuchał ale już jest po wszystkim.

Podążam za chłopkami, ignorując nawoływania personelu, a szczególnie jednej wściekłej pielęgniarki odznaczającej się szczególnie złym nastawieniem do nas.

- Grunt to uprzejmość - mruknął Harry mijając kobietę i doprowadzając ja tym do szału - i kultura.

Grunt to szacunek, Styles. 

Przewracam oczami bo oczywiście musiał doda coś jeszcze aby kobieta zaczęła kipieć ze złości. Wygląda jakby miała wybuchnąć i nie wróży to wcale nic dobrego. Bo kto normalny pozwala się obrażać ?

- Ty smarkaczu chcesz mnie kultury uczyć ?! - jej wściekły ton odbił się w moich uszach z podwójną, nawet potrójną mocą co było kurewsko nieprzyjemne,

- Ktoś najwyraźniej musi. - podsumował Styles, a ja w myślach właśnie uderzyłam go z liścia.

On ma jakiś dzisiaj dar wkurwiania i irytowania ludzi czego doświadczyłam i ja. Przez całą drogę marudził dlaczego to ja zajmuję miejsce z przodu obok kierowcy, a nie na przykład on. Ignorowałam go dość długo i szło mi to całkiem dobrze, jednak każdy ma swój limit cierpliwości. Mój się skończył. Wybuchłam i wtedy zaczęła się wojna. Z nerwów i chęci prowokacji i odgryzienia się mu zapytałam czy nie chce iść do burdelu ulżyć sobie, jednak ten bezczelnie stwierdził, że od tego ma mnie za co solidnie oberwał od Zayn'a. Nie odezwałam się już w ogóle podczas dalszej jazdy ale Harry'emu byo mało i wciąż marudził ostatecznie wkurwiając Louis'a, który zagroził, że zaraz wyrzuci go z samochodu.

- Harry uspokój się. - poważny ton Liam'a znów wkroczył w kacje, a wzrok, który nie jest jego codziennością spoczywał na zielonookim. Harry chciał coś powiedzieć jednak nie dano mu szansy bo Liam w porę zabrał głos - Po prostu się zamknij Styles.

Zayn zaczął przepraszać kobietę za niegrzecznego kolegę jednak ona za nic nie chciała usprawiedliwień mulata. Liam chwycił Harolda za ramię i ciągnął w stronę sali Horan'a aby ten samym już wyglądem nie sprawił, że pielęgniarka wezwie ochronę. Czasami mam wrażenie, że to ja Lily Malik jestem z nich najmądrzejsza, ale to naprawdę czasami. Louis spoglądał na mnie z nadzieją, że nie pójdę w ślady Harry'ego i nie odwalę czegoś. Postaram się lecz niczego nie obiecuję.

* * *

Stojąc naprzeciw drzwi do sali Irlandczyka stałam się podekscytowana, że w końcu będę mogła ujrzeć mojego przyjaciela. Szczerze ? Stęskniłam się za nim tak mocno, że aż rozrywa mnie od środka. Tęskniłam za jego blond czupryną, pięknymi niebieskimi oczami, nieskazitelną cerą, cudownym uśmiechem i oryginalnym humorem w jego wydaniu. Tęskniłam nawet za jego bąkami...naprawdę nawet ten smród stał się czymś czego mi brakowało.

Jestem chora! PSYCHICZNIE. 

- Można wchodzić ale tylko na chwilę i pojedynczo. Pacjent wybudził się i potrzebuje odpoczynku. Proszę dać mu czas, nie spodziewać się niczego nadzwyczajnego po prostu drodzy moi zachowujcie się normalnie. - poinstruował nas lekarz. - To kto pierwszy ?

Nie zgłosiłam się. Postanowiłam, że to któryś z chłopaków powinien pierwszy wejść do niego. Znają się dłużej z Niall'em i są jak bracia. Wspólne koncerty, wspólny dom, wspólne problemy, wspólni fani, wspólna muzyka to wszystko ich połączyło i na zawsze zostanie w ich sercach, a ja jestem tylko młodszą siostrą przyjaciela. Dużym plusem jest to, że wchodząc jako ostatnia będę miała najwięcej czasu aby z nim go spędzić.

Każdy z chłopaków rzucił się ku sali z nastawieniem, że to on pierwszy lecz lekarz ich powstrzymał. Szybko się ogarnęli i ustalili kolejność. Najpierw Liam, który miał ogromne wyrzuty sumienia spowodowane wypadkiem. Następny był Zayn z uśmiechem na ustach, po nim był Louis, który wpadł do sali trzaskając drzwiami, że w pewnym momencie sądziłam, że zaraz ktoś nas upomni za złe zachowanie szatyna. Ostatni z nich był Harry, który wszedł ze stoickim spokojem. Każdy z nich wyglądał inaczej wchodząc jednak wszyscy wyglądali podobnie wychodząc. Jak ? Sama nie potrafię tego opisać.

Moja kolej.

Wchodząc do sali blondyna byłam zestresowana do granic możliwości to podekscytowanie, które było na samym początku gdzieś znikło. Czego oczekiwałam ? Dokładnie to sama nie wiem, na pewno nie nastawiała się na wszystko co najlepsze. Gdzieś w środku mnie była ta świadomość, że wcale nie musi być dobrze lecz nie musi być też źle. Chciałam tego co dobre.
Spokojnym krokiem podeszłam do łóżka wokół którego było już mniej aparatury niż na samym początku. Moje zbłąkane i pragnące jego widoku oczy odnalazły go. Niall leżał patrząc w sufit nieobecnym wzrokiem jakby w ogóle  nie usłyszał, że ktoś do niego przyszedł. Znów. Z zafascynowaniem wpatrywałam się w niego. W to jak jego klatka piersiowa samodzielnie sie unosi, jak mruga oczami, a jego prawy kącik ust unosi się ku górze jakby sobie coś przypomniał co go bawiło. To było piękne. On był piękny. Piękna była świadomość, że on żyje.

- Witaj Niall - wydukałam podchodząc do niego by móc wtulić się i poczuć jak jego serce bije samodzielnie i ze spokojem. To piękny dźwięk dla moich spragnionych uszu. Próbowałam się nie rozpłakać jednak wszystko poszło się za przeproszeniem jebać i właśnie wycieram rękawem łzy z policzka.

Horan spojrzał na mnie, ale nie tak jak kiedyś. Czyli jak ? Zupełnie inaczej. Jego zagubione spojrzenie skanowało moją twarz intensywnie, a smutek wymalował się na twarzy. Nie cieszył się, że przyszłam ? Nie chciał mnie widzieć ? Nawet nie drgnął gdy go przytuliłam. Z czasem dotarło do mnie co tak naprawdę się dzieje. Świat oszalał.

- Pamiętasz mnie ? - pytanie, które wyrwało się z moich ust było dla mnie czymś przerażającym. A jego odpowiedź, na którą czekałam była jeszcze czymś gorszym.

- Przepraszam, ale nie wiem kim jesteś.

Rozbiłam się w pył. 

P.O.V

On leżący w szpitalnej sali na szpitalnym łóżku.
Ona przerażona rzeczywistością.
Oni stojący za drzwiami załamani.

Jedno ich łączy są zbyt naiwni. 
Każde kłamstwo wyjdzie na jaw, a konsekwencje będą ogromne.
Zło ich obserwuje, a czy mu się przeciwstawią to zależy tylko od Nich.


_________________________________________________________
Hej ! :D

Jak Wam się podoba ? Co sądzicie o tym rozdziale i stanie Niall'a :c ?
Może początkowo wyda się teraz to nudne, ale przysięgam, że to się rozkręci ! :*
Czekam na komentarze i Wasze opinie ! :D
Trzymajcie się :)

10 komentarzy = kolejny rozdział *-* 




Ann.♥


sobota, 7 maja 2016

UWAGA! WAŻNE!

Witam Was! ☺

Nie było mnie tu bardzo długo i podejrzewam, że odpuściliście sobie to Fanfiction. Nie jestem zła, smutna ani zawiedziona bo to tylko i wyłączenie moja wina. Przestałam dodawać rozdziały i opowiadanie stanęło w martwym punkcie. Jestem bardzo ale to bardzo zła na siebie, że Was zawiodłam. Powinnam być odpowiedzialna, a zawiodłam na całej linii.

Mam dwa pytanie, które są WAŻNE (przynajmniej według mnie). ☺
1. Czy chcielibyście aby ta historia była kontynuowana ?
Jestem w stanie doprowadzić to opowiadanie do końca aby ktoś kto jest nim zainteresowany mógł wiedzieć jak potoczyły się losy bohaterów :)
ALBO
2. Czy wolelibyście nową historię ? 
O czym by była to historia ? Mam dwa pomysły, które wydają mi się ciekawe i mogą Was wciągnąć :)
        • Pierwszy: Historia Harry'ego i Taylor.

           " -Musi być skurwielem, że zostawił Cię z dzieckiem.

             - Niestety, Harry.

             Ale masz rację jesteś skurwielem. "

          Harry po dwuletnim związku z Taylor wyjeżdża z rodzinnego miasta na studia, Dziewczyna zostaje jednak w mieście. Okazuje się, że jest w ciąży ze Styles'em jednak nie wspomina mu nic o tym podczas rozmów na skyp'e, które z czasem się kończą. Po czterech latach Harry wraca do rodzinnego domu. Jednak nie sam, a z narzeczoną Kendall.
          Taylor wychowuje trzyletnią córeczkę wraz z Louis'em, który zobowiązał się jej pomagać. Dziewczyna próbuje być wzorową matką i przyjaciółką. Jednak jej życie zmienia barwy na szare gdy widzi dawną miłość. Narastają obawy, że chłopak odkryje prawdę, Spotkanie Taylor i zaręczonego Harry'ego jest nieuniknione, jednak dziewczyna za wszelką cenę stara się nie doprowadzić do konfrontacji córeczki z biologicznym ojcem.

        • Drugi: Historia Louis'a i Harriet.
Dwoje młodych ludzi zostało rozdzielonych. Minęły dwa lata od tajemniczej śmierci Louis'a Tomlinson'a, najlepszego przyjaciela Harriet Watson. Był to czas, który zmienił wszystko i wszystkich. Nikt już nie jest taki sam, a może nigdy nie był takim jakiego go sobie wyobrażano. Harriet w drugą rocznicę śmierci  spotyka osobę, która już dawno powinna zniknąć ze świata żywych. Dziewczyna popada w obłęd sądząc, że Louis żyje i to jego widziała. Nikt jej nie wierzy więc postanawia udowodnić swoją rację, W taki sposób zaczyna niszczyć swoje życie. Życie rozpoczęło nową grę, w której karty rozdaje los. Czy będzie łaskawy dla Watson ?

Takie pomysły. Czy ciekawe? Czy ktoś by się pokusił o przeczytanie którejś ? :D
Co do tych pomysłów mam ogromną wenę więc bez obaw, że nie napisze jej do końca.
Jednak historie te publikowane by były na WATTPAD'ZIE.
Jeżeli by był ktoś chętny to podam tytuł i datę kiedy pojawi się pierwszy rozdział :).

A teraz chciałabym podziękować osobą, które wiernie komentowały tą historię i które zawiodłam. :c
 @Paulaa G
@paula121612
@Martina Malik
@Lola
 i KAŻDEMU ANONIMOWI !
+ Osoba, która pominęłam (za co przepraszam z całego serca)

Dzięki Wam uśmiechałam się i byłam szczęśliwa. Każda opinia od Was i komentarz były dla mnie na wagę złota, że tak powiem/napisze XD Czułam się doceniona :) Byłyście moimi promykami słońca. Jesteście kochane i życzę Wam aby Wasze marzenia się spełniły, abyście były szczęśliwe i pełne radości i uśmiechu ☺ Dziękuję Wam za poświęcony mi czas ☺♥ Mam nadzieję, że macie dużo cierpliwości i wytrzymacie ze mną :) 

Jeszcze raz: PRZEPRASZAM KAŻDEGO Z WAS I DZIĘKUJE ZA POŚWIĘCONY MI CZAS. ☺♥

Odpowiedź na pytanie z góry mile widziana :) 
Wasza Ann. ♥

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 20 " Bez Ciebie nie dam rady..."

• Jeżeli masz troszeczkę czasu to proszę Cię o przeczytanie kilku moich słów pod rozdziałem. Dziękuję i życzę miłego czytania ☺ Wasza Ann. ♥

Czasami po prostu musi być źle, żeby potem było dobrze.

Dlaczego to co złe zawsze musi spotkać Niall'a Horan'a ? Chłopaka, który ma dobre serce i jest w stanie pomóc każdemu. Nie sprawia nikomu problemów czy  też przykrości, robi to co kocha i szanuje każdą żyjącą istotę. Wierny i kochający swoją rodzinę, posiadający prawdziwych przyjaciół i fanów na całym świecie. Chłopak wiecznie radosny i tryskający energią z zarażającym uśmiechem na twarzy właśnie teraz walczy o życie.

Gdy się obudziłam wszystko wróciło, informacja o wypadku i o Niall'u i jego zagrożonym życiu. Chciałam znów móc zapaść w sen i zapomnieć o tym wszystkim. Chciałam sprawić by to minęło gdy ja będę spała, a gdy się obudzę to wszystko będzie jak dawniej.

To nie jest bajka ani koncert życzeń.

Jestem samolubna.

Siedzę na plastikowym krzesełku przed salą, w której znajduje się Irlandczyk. Mój wzrok utkwiony jest w miętowo-białej ścianie, która w żadnym przypadku nie jest ani trochę interesująca. Po mojej prawej stronie siedzi Zayn, a po lewej Harry. Lou i Liam zostali poproszeni do pokoju lekarskiego. Znajdują się  już tam dobre 15 minut i zaczynam się przez to robić niecierpliwa. Chciałabym wiedzieć czy z Niall'em jest wszystko dobrze, czy operacja się udała i kiedy będę mogła do niego zajrzeć.
- Długo ich nie ma. - mamroczę denerwując się i wyginając palce u rąk.

Całe 15 minut...przecież to nie jest wieczność.

- Zaraz wyjdą. - spoglądam na Harry'ego, który dał mi nadzieję tą odpowiedzią.
Chłopak nie wygląda najlepiej. Jego zmęczona i blada twarz informuje o broku snu, puste spojrzenie aż mrozi krew i sprawia, że chce się płakać. Nie lubię takiego widoku Styles'a. Wolę jego uśmiech i ukazujące się przy tym dołeczki. Zielone hipnotyzujące oczy pełne radości i namiętności tak jak wczoraj przed wypadkiem naszych przyjaciół - podczas seksu. Wtedy nawet nie sądziłam, że może się wydarzyć coś takiego. Wszystko się skomplikowało. Zayn wcale nie wygląda lepiej niż brunet. Jego twarz jest bez wyrazu, blady z sińcami pod oczami spogląda jakby w dal. Mam wrażenie, ze może ciałem jest z nami, ale nie umysłem. Wygląda zupełnie tak samo gdy spędziliśmy noc pod salą naszego dziadka, który ostatecznie odszedł z tego świata. Pamiętam jak krzyczał do lekarzy, że mają go ratować, że dziadek jest mu tu na ziemi potrzebny...ale się nie udało. Przytulam się do niego aby wiedział, że teraz tez nie jest sam. Ma mnie. Ma NAS.
- Dziękujemy Panie Doktorze.- drzwi się otwierają i pojawia się pierw Louis, a następnie Liam, który podaje rękę mężczyźnie w średnim wieku i po chwili oddala się od niego podążając w naszym kierunku.
Jak długo na nich czekałam, ciekawa tego co usłyszeli tak teraz bardzo boje się tego co mają nam do powiedzenia, Zayn spogląda na nich co oznacza, że 'wrócił' do nas.
- Dowiedzieliście się czegoś ? - Malik pyta z nadzieją w głosie.
Skupiam wzrok na Lou, który szykuje się do przemowy. Skąd wiem? Chłopak bierze kilka głębokich wdechów i każe usiąść Liam'owi, który ostatecznie go nie słucha.
- Operacja się udała. - ta informacja sprawia, że uśmiecham się jak małe dziecko - Jednak mimo tego, że przebiegła prawidłowo bez żadnych komplikacji to stan Niall'a nie jest rewelacyjny, ale nie jest też najgorszy. Ma złamaną nogę, posiada kilka zadrapań i głębszych ran na ciele, ale nie to jest najgorsze w tym wszystkim.

Nie jest najgorsze?

- Można jaśniej Tomlinson ?- używam nazwiska tylko w sytuacjach, w których jestem naprawdę zdezorientowana i zdenerwowana. To jest właśnie taka sytuacja.
- Niall podczas uderzenia mocno oberwał w głowę i niewiadome są jeszcze tego konsekwencje.Można to dokładnie ustalić wtedy gdy się wybudzi. - Liam zaczyna tłumaczyć widząc nasze pytające spojrzenia - Może mieć wstrząs mózgu lub co najgorsze... stracić pamięć.
- Co kurwa ?!- zdenerwowany Malik wyrywa się w stronę Payne - Stracić pamięć?  To są chyba jakieś pierdolone żarty! - uderza pięścią w ścianę,
- Masz na myśli, że może nas nie pamiętać ? Nie będzie wiedział kim jesteśmy ? - pytam wstając. Czuję jak wszystko zaczyna się walić, a zdenerwowanie Zayn'a wcale w tym nie pomaga jedynie doprowadza mnie do szału.
- Niall może jakby narodzić się na nowo. Nie będzie wiedział kim ty jesteś czy kim my. - wskazuje na każdego z nas- Może nawet nie pamiętać swojego imienia. Nie będzie wiedział kim on sam jest. Będzie kimś nowym, kimś dla kogo każdy z nas może być obcą osobą.

Nie będzie pamiętał niczego ani nikogo?

Będę dla niego obcą dziewczyną?

Nieznaną Lily Malik?

Słabo mi.
Słyszę jak ktoś wymawia moje imię, ale jedynie co widzę to ciemność. Po chwili czuję jak z bolesnym hukiem ląduje na ziemi.


* TRZY DNI PÓŹNIEJ *

Od mojego pamiętnego upadku i utraty przytomności minęły trzy dni. Dwa dni spędziłam w łóżku pod bacznym spojrzeniem Zayn'a, który zabronił mi wychodzić z łóżka może jedynie do łazienki mogłam pójść. Przynosił mi posiłki i tak długo przy mnie siedział, aż wszystko zjadłam. Czułam się jak pięcioletnie dziecko. Opieka Malik'a miała pozwolić mi nabrać sił, a częste nasze rozmowy w jakiś sposób poprawiły relację typu 'brat-siostra'.
Louis do domu wracał na chwilę by móc zrelacjonować mi i Zayn'owi stan Niall'a, wziąć prysznic lub zdrzemnąć się na kilka godzin. Nie wyglądał najlepiej wręcz przypominał zombie. Liam nie wracał do domu w ogóle. Cały czas jest w szpitalu, przesiaduje pod salą Irlandczyka lub niekiedy za zgodą lekarzy w sali poszkodowanego, przynajmniej tak mówi Tomlinson. Harry jest teraz wiecznie zabiegany i załatwia jakieś sprawy. Odpowiada pojedynczymi zdaniami na pytania dziennikarzy dotyczących zdrowia blondyna. Jednak zielonooki cały czas mówi to samo, mówi prawdę ' Niall jeszcze się nie wybudził, ale miejmy nadzieję, że wkrótce się to wydarzy.' Na portalach społecznościowych Directioners wysyłały posty, w których pisały, że życzą Horan'owi dużo zdrowia i, że czekając na niego.

Dzisiejszego dnia, czyli trzeciego z samego rana Zayn zawiózł mnie do szpitala bym mogła zobaczyć Niall'a. Od samego początku mówił mi, abym nie spodziewała się niczego nadzwyczajnego, a ja uspokajałam go iż wiem i jestem gotowa na zobaczenie przyjaciela.
Pod salą spotkaliśmy Liam'a. Wyglądał na drobniejszego niemal wychudzonego w znoszonym ciemnozielonym pulowerze i z suchymi, pogryzionymi wargami. Pierwszy raz widziałam go od momentu gdy poinformował nas o stanie chłopaka, a chwile potem ja 'odpłynęłam'. Wydawał się taki delikatny, wrażliwy, że aż nieprawdziwy. Nigdy go nie widziałam w podobnym stanie. Zayn wytłumaczył mi iż Payne obwinia się o wszytko i ma ogromny żal do siebie za wypadek jego i blondyna. Przywitałam się z nim i w końcu mogłam zobaczyć Niall'a Horan'a. Chłopaka, o którego zamartwia się połowa dziewczyn na świecie. Chłopaka wiecznie uśmiechniętego i wesołego. Chłopaka, który jest moim przyjacielem.
Liam i Zayn zostali na korytarzy bym mogła mieć chwilę z Irlandczykiem. Bałam się choć nie wiem czego i dlaczego, w końcu to tylko mój przyjaciel, który śpi. Moje serce biło coraz szybciej jednak nie mogłam usłyszeć jego bicia, gdyż głośne dźwięki aparatury, do której był podpięty chłopak uniemożliwiły mi to. Niall leżał bezwładnie, jego ręce leżały wzdłuż boków ciała, a klatka piersiowa unosiła się powoli i stopniowo dzięki czemu wiedziałam, ze oddycha samodzielnie. Zamknięte oczy, rozczochrane włosy dawały cholerne wrażenie, że on tylko śpi i zaraz się obudzi jednak blada twarz, bandaż owinięty wokół głowy i sińce pod oczami były przeciwieństwem tego. Na rękach znajdowały się liczne zadrapania jak i kilka głębszych ran, prawa noga była w gipsie.
Delikatnie usiadłam na łóżku i chwyciłam jego dłoń, która była zimna, cholernie zimna. W moich oczach zaczęły gromadzić się łzy, gdy wpatrywałam się przystojną twarz blondyna bez wyrazu.  Kiedyś czytałam, że gdy mówimy do osoby będącej w śpiączce to jest możliwość, że ona nas słyszy, więc postanowiłam coś powiedzieć. Już na pierwszym słowie mój głos zaczął się łamać i jedynie co zdołałam wydukać to 'Cześć Niall...długo cię z nami nie ma. Musisz się już obudzić, ja sobie bez ciebie nie dam rady...'. Zdanie na poziomie może to nie było, ale nie potrafiłam się skupić. Jedynie co chciałam to jego wybudzenia.

Ten ranek był zarazem rewelacyjny i wręcz przeciwnie.

Teraz siedzę w kuchni patrząc jak chłopcy zjadają kanapki. Przy stole są wszyscy nawet Liam, kótry zawitał do domu po 3 dniach. Zayn zdenerwował się i zmusił go do powrotu twierdząc, że jeżeli Niall się wybudzi to Liam zapadnie w śpiączkę poprzez głodzenie się i brak snu. Harry i Louis też są z nami i w skrócie relacjonują przebieg dzisiejszego dnia. Jedynie ja i Payne siedzimy cicho. On je, a ja przegryzam policzek od środka co jakiś czas popijając herbatę.
- Lily powinnaś coś zjeść. - spoglądam na Malika, który lustruje mnie swoim przenikliwym spojrzeniem.

Przysięgam On szkoli się w roli tatusia.

- Nie, dziękuję. - mamroczę niepewnie. - Nie jestem głodna.
Widzę jego karcące spojrzenie i pełną gotowość do przemowy. Współczuję jego dzieciom. Z moich ust wydobywa się jęk niezadowolenia, a po chwili stanowcze 'Mów jak już musisz, Zayn. Bo wybuchniesz '. W momencie gdy z jego ust wypada pierwsze słowo zaczyna dzwonić telefon. Uśmiecham się przepraszająco w stronę brata w myślach dziękując osobie, która wynalazła takie coś jak telefon. Wstaję by móc odebrać go i zarazem uciec od Zayn'a.
- Hallo ? - mamroczę do słuchawki.
- Dobry wieczór. Z tej strony doktor Mark Watson. - spoglądam na chłopaków, którzy obserwują mnie z ciekawością wymalowaną na ich twarzach. - Mogę prosić pana Louis'a Tomlinson'a ?
Nabieram gwałtownie powietrza i po chwili wypuszczam je ze świstem.
- Ta-tak. - podaje słuchawkę chłopakowi nie spuszczając z niego wzroku i jednocześnie siadając pomiędzy nim, a Harry'm.
- Dobry wieczór Doktorze. - opanowany Louis rzuca każdemu zdezorientowane spojrzenie. - Taaak...Wiem, że miał Pan zadzwonić, jeżeli będzie coś wiadomo. Yhym... Tak, tak jest tu też reszta, tak Liam też...Co?! O mój Boże! Dziękuję ...- odkłada słuchawkę na stół w oczach mając łzy.
Cisza. Jedyne co słyszę to bicie swojego serca i głośne przełknięcie śliny przez Harry'ego. Cholera. 
- Niall ...- wypowiedzenie imienia przez łamiący się głos Tomlinson'a, sprawia, że sztywnieję nie tylko ja ale i reszta zgromadzenia. Każdy skupiony jest na Lou.
- Co Niall?- Harry docieka chwytając moją dłoń pod stołem i ściska ją mocno. Powinnam ją zabrać ale nie potrafię lub może nie mam na to siły w tej sytuacji. - Louis ?!
- Obudził się. - dwa słowa Louis'a sprawiają, że po moich policzkach spływają łzy...łzy jebanego szczęścia.

Wrócił do nas. 

Obudził się. 

Niall Horan się obudził. 

_________________________________________________

Witam Was Kochani ☺♥

Na samym początku chciałabym Was bardzo ale to bardzo przeprosić, choć wiem, że połowa z Was pomyśli sobie ' Cały czas przeprasza, a dalej robi swoje' . Nawet nie wiecie jak jest mi wstyd, że znów nawaliłam. Nie zdziwię się jak przestaniecie czytać tą historię poprzez  rzadko dodawane rozdziały. Jedynie co mogę zrobić to błagać Was o wybaczenie i przeprosić, ☺

Słońca Kochane jesteście dla mnie ważni i czuje się jak ostatnia zołza robiąc Wam takie przerwy między rozdziałami. Teraz obiecuję, choć połowa z Was już nie będzie mi wierzyć, że postaram się dodawać rozdziały częściej.

Jeszcze jedno moi Drodzy pojawiła się mała ankieta dotycząca chęci Waszego czytanie tej historii. Jedno pytanie " Czy nadal masz chęć czytania historii ' Impossible Love' " i dwie proste odpowiedzi "TAK'', ''NIE''. Ankieta będzie trwać do 10.01.2016 r.  .Jeżeli macie chwilę to proszę udzielcie odpowiedzi ☺♥

Jeszcze raz bardzo przepraszam Was ☺

 Ann.♥
15 komentarzy = kolejny rozdział ♦

czwartek, 24 grudnia 2015

Kochany Louis ma urodzinki! :)


Happy Birthday Louis Tomlinson ☺

Well, you are another year older and you haven't changed a bit. That's great because you are perfect just the way you are! ♥
Thinking of you on your birthday, and wishing you all the best! I hope it is as fantastic as you are, you deserve the best and nothing less! ☺♥
Have a wonderful day, get many nice presents and a lot of fun!☺

_________________________________________________________
"Wszystkiego Najlepszego Louis Tomlinson ☺

Jesteś o rok starszy, lecz nie zmieniłeś się ani trochę. To wspaniałe, ponieważ jesteś idealny właśnie taki! ♥
Myślę o Tobie w dniu Twoich urodzin i życzę Ci wszystkiego najlepszego! Mam nadzieję, że ten dzień jest tak wspaniały jak Ty sam, należy Ci się wszystko co najlepsze i ani trochę mniej! ☺♥
Życzę Ci wspaniałego dnia, wspaniałych prezentów i mnóstwa zabawy! ☺"







Nasz najstarszy obchodzi dziś swoje urodziny ☺♥
Zapewne każda z Nas życzy Mu jak najlepiej, chce by Lou był szczęśliwy, spełniał swoje marzenia, był zawsze radosny, szalony i uśmiechnięty. Z uśmiechem wspominam początki Louis'a z X-Factor'a i tak patrząc to ten czas tak szybko leci... aż za szybko. Lou już stał się mężczyzną choć nadal wygląda na 18 lat, a zachowuje jak pięciolatek :D i za to go kocham. Pan Tomlinson już będzie ojcem w co aż do teraz nie mogę uwierzyć :D choć wiem, że spełni się w tej roli w 100%. Pragnę mu życzyć jeszcze tej jedynej, która go pokocha takiego jakim jest z jego wadami i zaletami, że pokocha skromnego chłopaka, a nie będzie patrzeć na to, że jest znany i bogaty. Oby Twoje marzenia Louis'ie się spełniły i abyś nigdy niczego nie żałował. ♥♥♥

Dziękuję za Ciebie Lou :) 



* Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone,


sobota, 19 września 2015

Rozdział 19 " Zwłoki przykryte białym płótnem."

P.O.V

Dzień jak każdy inny, a pomimo tego różniący się od poprzednich. Bezchmurne niebo rozciąga się na głowami tysięcy ludzi. Ludzi, którzy pędzą przed siebie nie zwracając szczególnej uwagi na innych będących tuż obok nich. Śmiechy, wrzaski, szepty wypełniają przestrzeń Londynu będąc jego częścią już od bardzo dawna. Można dostrzec dzieci idące z rodzicami i trzymające ich za dłonie. Opowiadają im swoje jakże ciekawe historie, a dorośli z uśmiechem na twarzy ich wysłuchują. Starsi ludzi spacerują powoli i z wrażliwością i tęsknotą patrzą na każdy otaczający ich element jakby już jutro nie mogli ich zobaczyć. Właśnie w tym momencie gdzieś na świecie na świat przychodzi nowe życie, a inne odchodzi. Bo żeby jedni mogli żyć drudzy musza umrzeć.
Czarne porsche właśnie wjeżdża na skrzyżowanie by po chwili zatrzymać się na czerwonym świetle. Siedzący za kierownicą Liam z uśmiechem zerka na swojego przyjaciela. Blondyn będący pasażerem szuka w schowku okularów przeciwsłonecznych jęcząc, że niemiłosiernie razi go słońce.
- Założę się, że Louis właśnie krzyczy, że ktoś zjadł mu marchewki - zrezygnowany Irlandczyk zamyka z trzaskiem drzwiczki schowka - I założę się, że właśnie uświadomił sobie, że to ja i  w ogóle gdzie są jakieś okulary przeciwsłoneczne ?!
Dźwięczny śmiech wydostaje się z ust szatyna, który zakłada okulary i wręcza drugą parę przyjacielowi. Nawet nie wiadomo skąd je wyciągnął ale Niall przyjmuje je niczym wybawienie.
- Nialler mam pytanie - stanowczy ton głosu Liam'a sprawia, że blondyn poważnieje w kilka sekund.
- Mam się bać ? - pomimo zachowanej powagi można usłyszeć nutkę rozbawienia w głosie chłopaka - Bo właśnie zaczynam.
I dzieje się coś co nie powinno nigdy nastąpić.
Jedno spojrzenia wystarcza by Liam uświadomił sobie, że nie jest dobrze i już nie będzie. Przerażenie ogarniające go staje się szybki i niekontrolowane. Ten dzień nie mogą zaliczyć do szczęśliwych.
- NIALL UWAAAŻAJ !- krzyk Payne wypełnia wnętrze samochodu w momencie zderzenia.
Czerwony Land Rover z nadmierną prędkością wjeżdża w ich samochód od strony pasażera, zarzucając samochód chłopaków kilka metrów dalej. Nie było możliwości ani szansy na to by udało się w jakikolwiek sposób uniknęli tego. Niall'a zakrwawiona głowa oparta jest na pękniętej szybie, a sam chłopak jest nieprzytomny. Jego nogi są przyciśnięte do siebie poprzez brak miejsca, które zajmuje wgniecenie. Nogawki jeansów zaczynają nabierać bordowego koloru, a oddech Irlandczyka staje się coraz rzadszy. Liam podobnie do swojego przyjaciela ma rozbitą głowę tylko, że opadniętą na kierownicy.
- Niall  przepraszam...- mamrocze próbując odezwać się do blondyna i po chwili traci przytomność. Jego lewa ręka wygięta krwawi mając kawałek wbitego szkła, który jest częścią rozbitego okna.
Wewnątrz czarnego Porsche rozchodzi się metaliczny zapach krwi, której pojawia się coraz więcej.


Lily's P.O.V

Mam wrażenie, że wszystko oddala się ode mnie choć biegnę ile sił mam w nogach. Moje płuca zaczynają protestować ale ignoruję to dalej biegnąc do szpitala. Słyszę za sobą tupot stóp Harry'ego, Louis'a i Zayn'a, którzy również biegną odkąd zaparkowaliśmy samochód pod szpitalem i jak najprędzej ruszyliśmy do niego. Będąc już w środku budynku kładę dłonie na kolanach nachylając się do przodu i próbując unormować oddech. Gdy moje płuca mogą już normalnie funkcjonować, podchodzę do chłopaków, którzy pytają już gdzie mogą znaleźć Liam'a i Niall'a.
Kobieta w średnim wieku wskazała nam drogę, którą teraz podążamy. Nic nie mówię tylko idę trzymając Zayn'a za rękę. Mulat ściska moją dłoń gdy jesteśmy coraz bliżej, a ja zagryzam policzek od środka. Skręcamy w lewo kierując się teraz za Harry'm, który idzie pierwszy niczym dowódca. Nim zdążam coś powiedzieć moim oczom ukazuje się postać Liam'a siedzącego na krześle. Chłopak ma owiniętą głowę bandażem jak i lewą rękę. Wyrywam dłoń z uścisku Malika i wymijam Styles'a biegnąc do poszkodowanego szatyna. Chłopak wstaje z plastikowego krzesła, a ja wtulam się w niego bez opamiętania. Czuję jak po moich policzkach spływają łzy i zaczynają moczyć bluzkę Liam'a. Szczelne ramiona chłopaka są owinięte wokół mojej tali i przyciskają mnie mocniej do torsu chłopaka.
- Liam tak bardzo się bałam - mamrocze odsuwając głowę i patrząc w oczy szatyna.
Odchodzę na bok dając miejsce Harry'emu, Louis'owi i Zayn'owi  by mogli w jakiś sposób okazać radość na widok przyjaciela. Czwórka chłopaków łączy się w uścisku, a Zayn wypuszcza powietrze mając załzawione oczy. Teraz mogę zobaczyć jak bardzo się bali i jaka ulga ich ogarnęła na widok Payne. Zaczynają rozmowę by dowiedzieć się wszystkiego dokładnie na temat zaistniałej sytuacji. Uśmiecham się smutno rozglądając za Irlandczykiem. Nigdzie go nie widzę. Nie było go w pobliżu Liam'a ani nie pojawił się teraz.
- Liam gdzie jest Niall ? - pytam przerywając rozmowę chłopaków, którzy uważnie obserwują poszkodowanego. Przerażony wzrok chłopaka na moje pytanie wydaje się być niepokojący.
- Nia-Niall ...On ...- jego oczy zaczynają zachodzić łzami, a mnie oblewa paraliżujący strach o blondyna- On walczy o życie.
Czuję jak nogi się pode mną uginają i chwile potem ląduję na ziemi. Słowa chłopaka nie wstrząsnęły tylko mną ale resztą również. Louis wypuszcza głośno powietrze przecierając twarz dłońmi. Jego oczy zaczynają łzawieć na co chłopak próbuje wierzchem dłoni  pozbyć się łez. Harry wstaje zaczesując dłonią włosy do tylu i po kilku sekundach wali pięścią w ścianę krzycząc 'Kurwa mać'. Zayn ląduje na ziemi tuż obok mnie ze łzami płynącymi po jego idealnej twarzy. Nigdy nie widziałam go płaczącego może jedynie wtedy gdy nasz dziadek zmarł, a teraz chłopak nawet nie próbuje tego ukryć. Wtulam się w niego nie widząc juz nic. Wszystko mam zamazane przez słone łzy, które wypływają dużą ilością z moich oczu. Czuję jak wszystko się zaczyna walić.

* * *

Siedzimy pod salą operacyjną milcząc i wpatrując się w jeden punkt. Moim jest ściana tuż naprzeciw mnie. Nie jest ciekawa na tyle aby patrzeć w nią dłuższą chwilę ale nie mogę robić nic innego. Ciągle myślę o blondynie, który za drzwiami walczy o życie. Czuję jak Zayn lekko drga sądząc, że nie mam o tym pojęcia.
Nagle drzwi od sali operacyjnej otwierają się, a z pomieszczenia wychodzi lekarz. Zaraz za nim dwie pielęgniarki pchają stół, na którym leżą zwłoki przykryte białym płótnem. Kiedy tylko zdaje sobie sprawę z tego co się teraz dzieje to podbiegam do wielkiego 'łóżka'. Naprzeciw mnie stoi Louis. W jego oczach mogę zobaczyć niedowierzanie, strach, szaleństwo. Z moich ust wydobywa się żałosny szloch, a ciało opada na zwłoki, które próbuje przytulić. W jednej sekundzie widzę jak Harry chwyta lekarza za barki trzęsąc nim.
- Macie tam kurwa wracać i go uratować! - pcha ciało mężczyzny z powrotem do sali. - Już! No wracajcie się ! Nie obchodzi mnie jak to zrobicie, ale macie to kurwa zrobić !
Jego twarz zalewają gorące łzy, nad którymi on nie panuje.
- Proszę mnie zostawić. - surowy ton sprawia, że Zayn odciąga Styles'a od mężczyzny. - Ciało leżące na stole nie jest waszego przyjaciela. Chłopak jest nadal operowany i walczy o to by znów wrócić na ten świat.
Sztywnieje na słowa lekarza by po chwili odskoczyć od stołu. Z jednej strony ciesze się, że to nie był Niall ale z drugiej żal mi rodziny zmarłej kobiety. Pielęgniarki oddalają się wraz z zwłokami, które ją odprowadzam wzrokiem.
- A pan panie Liam'ie - surowy wzrok ląduje na szantynie - Z tego co wiem to powinien leżeć i odpoczywać. Proszę wrócić do sali albo zawołam kogoś aby Pana zaprowadził.
Odwraca się by znów zniknąć za drzwiami ale Payne zdąża go złapać.
- Czy jest szansa aby było z nim wszystko dobrze ? - łamiący się głos Liam'a dociera do moich uszu.
- Jak juz mówiłem cały czas  walczymy o jego życie podczas operacji. Nie mogę niczego obiecać. Naprawdę przykro mi...- szepnął mężczyzna.
- Proszę postarać się go...- zaczynam dołączając się do ich rozmowy.
- Zrobię wszystko co w mojej mocy. - mówi znikając za drzwiami.

Liam's P.O.V

Leżę w łóżku tak jak nakazał lekarz. Czuję jakby moje serce miało zaraz wybuchnąć gromadzącym się w nim smutkiem, bólem, strachem i niepewnością o losy mojego przyjaciela. Gdybym tylko wcześniej wyjechał lub później ze sklepu to teraz byśmy byli w domu wszyscy razem śmiejąc się. Niall by znów jadł te swoje tony jedzenia, a ja po raz kolejny bym go upominał.
To ja powinienem teraz tam leżeć i walczyć. To wszystko moja wina, a nie Jego. Jestem nikim, zerem, które sprawiło że jego własny przyjaciel jest jedną nogą po drugiej stronie życia. Rzucam szklanką o ścianę. Naczynie rozpada się na setki kawałeczków, a z moich oczu płyną po raz kolejny łzy.  Nie wybaczę sobie tego jeżeli podczas operacji pójdzie coś nie tak.
Spoglądam na Lily leżąca na drugim łóżku.  Nie obudził jej rzut o ścianę i rozbicie szklanki. Była zmęczona dzisiejszymi wydarzeniami wiec położono ją i zasnęła w mgnieniu oka. Nawet podczas snu ma smutną i wystraszoną twarz. Zagryzam policzek od środka by nie wybuchnąć płaczem.
Do pomieszczenia wchodzi Harry. Jego smutny wzrok pada na dziewczynę, a potem na mnie. Mogę dostrzec zaczerwienione oczy i policzki zalane łzami.  Ktoś miał przyjść jeżeli będzie wiadomo co z Horanem i przyszedł on. Podnoszę się przełykując ślinę. Zamykam oczy by po chwili je otworzyć.
- Nie. - mówię ochryple wpatrując się w chłopaka - Powiedz mi, że wszystko jest dobrze...Kurwa Harry powiedz, że on żyje. Błagam.


_____________________________________
* Jeżeli przeczytałeś/aś to pozostaw po sobie komentarz.
* PRZEPRASZAM Wy już wiecie za co :c Znów nawalilam, ale mam nadzieję, że Was nie straciłam. ♥

15 komentarzy = kolejny rozdział 

PAMIĘTAJ ŻE :
CZYTASZ = KOMENTUJESZ.

DZIĘKUJĘ, ZA KOMENTARZE POD OSTATNIM ROZDZIAŁEM ☺
JESTEŚCIE NAJLEPSI  ☺ ♥

Ann.♥

Jak myślicie jakie dalsze losy spotkają Niall'a?
 Czy Irlandczyk przeżyje ciężki wypadek ? 

niedziela, 13 września 2015

Nasz Niall ma urodzinki :)


Happy Birthday Niall Horan ☺

Thinking of you on your birthday, and wishing you all the best! I hope it is as fantastic as you are, you deserve the best and nothing less! ☺ ♥ Well, you are another year older and you haven't changed a bit. That's great because you are perfect just the way you are! ♥ Have a wonderful day, get many nice presents and a lot of fun! ☺ 

________________________________________________


"Wszystkiego Najlepszego Niall Horan ☺

Myślę o Tobie w dniu Twoich urodzin i życzę Ci wszystkiego najlepszego! Mam nadzieję, że ten dzień jest tak wspaniały jak Ty sam, należy Ci się wszystko co najlepsze i ani trochę mniej! ☺ ♥ Jesteś o rok starszy, lecz nie zmieniłeś się ani trochę. To wspaniałe, ponieważ jesteś idealny właśnie takim! ♥ Życzę Ci wspaniałego dnia, wspaniałych prezentów i mnóstwa zabawy! ☺"






Happy birthday to you,
Happy birthday to you,
Happy birthday dear Niall,
Happy birthday to you! ♥ 


Moje kochane słoneczko ma dziś urodziny !♥ 

Każda z Nas życzy mu jak najlepiej,  pragnie by był szczęśliwy, radosny i zawsze szczerze uśmiechnięty. Życzę mu tej jedynej i wyjątkowej miłości, z którą będzie szczęśliwy. Życzę mu również tych prawdziwych fanek, które go kochają, a nie takich co sprawiają mu przykrość. Pragne by był sobą i nigdy się nie zmieniał bo to tak bardzo mój kochany Niall. Życzę mu też mnóstwa jedzenia bo to podstawa Horan'a ^^ dużo przytulania i żeby ten jeden przytulas był zarezerwowany dla mnie *0*. Niech jego marzenia się spełniają, bo wtedy będzie naprawdę szczęśliwym człowiekiem. 



Dziękuję Jego Mamie i Tacie za to że dali Mu życie. Życie osobie, z której biorę przykład i którą w swoich marzeniach chce spotkać osobiście.  Dziękuję za Niall'a pełnego radości uśmiechu miłości szczęścia i samych pozytywnych cech! ♥ i mam tą nadzieję, że kiedyś będę mogła stanąć naprzeciw niego i powiedzieć ' Hi Niall!'


No i zapraszam do Polski ! ♥♡


* Kolaż własnego autorstwa.
☆ Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.